Sebastian Sobolewski - „LEWA” promocja przedsiębiorczości
 Oklaskom, nie było końca – rząd w osobie ministra Hausnera ogłasza wielki plan wspierania przedsiębiorczości pod roboczą nazwą „planu Hausnera”. Któż o nim nie słyszał? Któż nie komentował? Jakiekolwiek wątpliwości co do zapowiedzi rządu, wysuwane tu i ówdzie, zbywane były stwierdzeniami o demagogii i nieznajomości realiów gospodarczych.

Cóż, minęło parę miesięcy i wszyscy wiemy co z tego wyszło. Jakoś nie widać drastycznej obniżki wydatków państwa, cięcia rozbuchanego systemu świadczeń, zmniejszonych podatków, ułatwień w prowadzeniu działalności. Pojawiają się głosy rozczarowania ale trzeba przyznać, że nie są one tak gromkie jak to miało miejsce przy ogłaszaniu wspaniałego Planu. Może wynika to z tego, że generalnie wszyscy wiedzieli, że cały plan to tak naprawdę nic innego jak kolejna próba zamglenia oczu elektoratowi, ot taka mała „ściemka” – przecież nic się nie stanie jak obietnic nie dotrzymamy (a bo pierwszy to raz?), a być może znajdą się naiwni co w nas uwierzą....... A przecież wcześniejsze doświadczenia z rządami spod znaku „obrońców ludu” pozwalały przewidzieć finał całej tej akcji.
Z całego planu niewątpliwie sztandarowym produktem była Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Z całego tego medialnego szumu wiedzieliśmy, że: ograniczona będzie liczba koncesji, interpretacje przepisów podatkowych przez urzędy skarbowe będą dla nich wiążące, a czas zakładania firmy zostanie skrócony do trzech dni.


Konia z rzędem temu, kto wtedy usłyszał jak minister Hausner mówi, że z tymi koncesjami to tak nie do końca (zachęcam do przeczytania ustawy – nadal jest wiele działalności, do prowadzenie których jest ona niezbędna), wiążąca interpretacja wchodzi w życie ale dopiero w roku 2005 (być może po to aby US mogły jeszcze „powyżywać” się na biednych przedsiębiorcach, a nuż coś się tam znajdzie w papierach, jakąś karę nałoży - po 1 maja 2004r. z interpretacją przepisów podatkowych było sporo zamieszania więc i błędy mogły być), a trzy dni na założenie firmy to też prawda, tyle że od 2007 r! Tak, nie ma to jak sprawny PR, w tym lewica jest niewątpliwie dobra.

W istocie z zapowiedzi pozostały strzępy, przedsiębiorcy cudem wybronili się od podwyżki świadczeń na ZUS, co mogło być kolejnym kuriozalnym przykładem tzw. „promocji przedsiębiorczości” przez lewicę. Ba, nawet szumnie zapowiadana „wiążąca interpretacja” była zagrożona przesunięciem wejścia jej w życie, bo, jak argumentowało Ministerstwo Finansów, urzędom skarbowym grozi zasypanie tysiącami wniosków w błahych sprawach. Być może nie chodziło tu o zasypanie urzędników stosami papierów ale o interesy niektórych „wybitnych” specjalistów z MinFin, którzy przecież komplikując przepisy całkiem nieźle wspierali potem przedsiębiorców doradzając im jak ominąć kolejne, wymyślane wcześniej przez siebie, pułapki! Oczywiście nie za darmo, ale nie odmawiajmy nikomu prawa do zarobku....... Zresztą, zawodowi obrońcy ludu, zwłaszcza spod znaku niemiłościwie nam panującej lewicy, zawsze przejawiali swoistą troskę o pomoc przedsiębiorcom w trudnej walce z biurokracją, że wspomnieć tylko byłego ministra finansów (oczywiście z SLD czy jak to się wtedy zwało SdRP), który tak nagmatwał swego czasu przepisy podatkowe, że potem, gdy już nikt nic z nich nie rozumiał, odszedł z rządu i od razu założył firmę doradczą, która przedsiębiorcom pomaga zrozumieć, o co też w tych ustawach podatkowych może chodzić.


Oczywiście teraz często występuje w mediach jako tzw. „niezależny ekspert”. Ot, taki swoisty, właściwy dla lewicy przejaw troski o obywateli.
A przecież jest wyjście z tej chorej sytuacji, w której przedsiębiorca jest tylko petentem i dojną krową dla urzędniczej mafii. Proste prawo, proste i niskie podatki, przejrzyste reguły gry, wolność gospodarcza. To wszystko jest łatwe do zrealizowania tylko musimy porzucić przekonanie, że Z NIMI się nie wygra. Nic bardziej mylnego. W czasie olbrzymiego kryzysu zaufania do rządzących lewicowych elit jest szansa na REALNĄ zmianę. Są w Polsce środowiska, które wierzą, że można rządzić nie okłamując społeczeństwa, nie zagrabiając owoców ciężkiej pracy podatnika. Które chcą przywrócić wiarę w ideały wolności, własności i sprawiedliwości. Ludzie ci skupieni są w UNII POLITYKI REALNEJ. Myślicie, że jesteśmy tacy sami jak ONI?

Dajcie nam szanse głosując w wyborach, bo, szczerze mówiąc, czyż macie jeszcze coś do stracenia?


Sebastian Sobolewski - Skarbnik Oddizału Wrocławskiego UPR 
Data dodania: 2010-08-23 20:35:26
Artykul przeczytano 213 razy

przyjaciele