Ryszard Dyk - Ruchy pozorowane
Patrząc na poczynania naszych władz ( nie chodzi tylko o SLD, lecz o wszystkie elity) na różnych szczeblach widać wyraźnie, że nasi dygnitarze pozorują tylko działania. Tak naprawdę robią wszystko, żeby ludziom żyło się coraz ciężej i trudniej. Podnoszą podatki, regulują coraz to nowe dziedziny życia (Unia Europejska), oczywiście dla naszego dobra. W zamian za haracz (podatki) obywatel dostaje socjal, (za który i tak nie wyżyje) oraz "gratisowo" ograniczenie coraz to nowych swobód obywatelskich.Na propozycje obniżenia podatków jak i zniesienia setek idiotycznych przepisów wszyscy odpowiadają tak samo: Nie można tego zrobić, gdyż budżet nie wytrzyma takiego obciążenia, a przepisy muszą być, bo ludzie to „idioci” sami rady sobie nie dadzą, więc musi zadbać o ich interes urzędnik i odpowiedni przepis.
Mało, kto wie, że urzędy na szczeblu regionalnym, mimo wszystko, mają możliwości poluzowania kajdanów, które zostały nałożone na obywateli w formie różnych danin na rzecz państwa. Gmina może przecież umarzać, odraczać lub ustalać minimalne stawki podatków i opłat. Jako przykład można podać miasta, które przyciągnęły inwestorów, a tym samym ułatwiły życie miejscowym obywatelom.
A teraz niech państwo pomyślą, ile ludzi znalazłoby pracę, gdyby urząd miasta wykorzystał swoje możliwości tzn. obniżyłby lub zlikwidował podatki. Chociażby nieszczęsny podatek od psów (czemu nie od złotej rybki?). Jeśli tak się nie stanie, to znów będziemy słyszeć o napiętym budżecie i niemożności zrealizowania tych, czy innych postulatów. Nie można tego zrobić, gdyż zmniejszą się wpływy do budżetu. No i dobrze, państwo powinno być bogate, bogactwem swoich obywateli a nie budżetu.
Jeszcze jedno, niech państwo spojrzą na rachunki zarówno te za prąd, gaz jak i te otrzymywane w sklepach. Ile jest w nich opłat przesyłowych, opłat za liczniki VAT-u oraz akcyz, które nie są wyszczególnione? To wszystko jest nam bezpowrotnie zabierane i nigdy do nas nie wraca. Niech czytelnicy teoretycznie zaczną konstruować swoje domowe budżety tak jak gmina czy rząd. Wciskając do niego dziesiątki zbędnych wydatków(napięty budżet), zaciągając, co rusz to nowe kredyty. Przedsiębiorcy niech zatrudnią dodatkowych pracowników, którzy będą, a właściwie nie będą pracować tylko się nudzić, lecz pensje trzeba wypłacać wraz z wszelkimi dodatkowymi dziesięcinami. Gwarantuje, że w przeciągu roku utracicie, drodzy czytelnicy, wszystko, co do tej pory udało wam się w życiu osiągnąć i wylądujecie na ulicy. Czyli zadziałałyby zdrowe zasady wolnego rynku, za dużo wydawałeś nie liczyłeś się z dochodami, to teraz jesteś bankrutem i nic nie masz. Niestety, te zasady nie odnoszą się do władz samorządowych, które działają w próżni, zachowując się jak pijany we mgle. Później można usłyszeć, na różnych spotkaniach z miejscowymi notablami , że oni przecież zrobili wszystko co mogli.
Mam, więc związane z tym pytanie. Czemu jest tak źle, skoro miało być tak dobrze? Czy nasi władcy robią coś pożytecznego, czy są to ruchy pozorowane? Ocenę pozostawiam czytelnikom.
Ryszard Dyk - Prezes Koło Żmigordzkiego UPR
Data dodania: 2010-08-23 20:41:50
Artykul przeczytano 193 razy
logowanie
Statystyki
| Wizyt ogółem | 224353 |
| Wizyt dzisiaj | 36 |
| Wizyt unikalnych dzisiaj | 13 |









